Puszcza Kampinoska – 3 marca 2024 r. Dzisiejszy dzień kalendarzowej zimy był pełen wiosny. Puszcza budzi się do życia po zimie i wygląda pięknie.

Puszcza po zimie

Nasza Leoncińska Grupa Spacerowa spotkała się o godz 10 – tym razem nie, jak zwykle, na parkingu w Gaci – ale na parkingu w Folwarku Batorówka. Do naszej grupy dołączyły nowe osoby, niektóre z nich pierwszy raz szły z kijkami. Bardzo ucieszyłam się, widząc tak liczną grupę. W myślach nazwałam ją międzypokoleniową, ponieważ przyszły osoby w różnym wieku, był nawet mały chłopczyk z Ukrainy – jedna z koleżanek zaopiekowała się nim na czasy choroby jego mamy, dołączyły też osoby z Klubu Seniora. Grupa była bardzo zróżnicowana, więc rozgrzewka musiała być dostosowana do kondycji uczestników. Rozgrzewka były mniej intensywne i nieco krótsze niż zazwyczaj.

My podczas ćwiczeń

Po rozgrzewce wyruszyliśmy na szlak Puszczy trasą – pętelką od Batorówki do kapliczki we wsi Rybitew do Batorówki. W trakcie marszu robiliśmy przerwy, urozmaicone ćwiczeniami z kijkami i sprawnościowymi.

Ćwiczenia sprawnościowe

Była ogólna zabawa, śmiech i dobry nastrój. Mały Bogdan też się ośmielił i zaczął się popisywać robiąc fikołki. Jest w Polsce z mamą, uczy się online, a jego tata walczy na wojnie. Bardzo szybko nauczył się polskiego i mówi dobrze. Trasa była dosyć długa – 7,3 km, więc dla osób idących po raz pierwszy z kijkami, to nie lada wyzwanie. Ale wszyscy dali radę, każdy szedł tempem odpowiednim dla siebie. Ponieważ marsz był rekreacyjny, więc krótkie rozmowy nie przeszkadzały. Były dziś osoby, które tu mieszkają od dzieciństwa i pamiętają, jak powstawał Kampinoski Park Narodowy Można dowiedzieć się od nich wiele ciekawych historii. Po zakończonym marszu ćwiczenia rozciągające, wyciszające organizm po wysiłku.

Chwila „oddechu”

I teraz kolejny marsz – tym razem do Restauracji Batorówka.

Wejście do Batorówki

Folwark Batorówka, znajdujący się na skraju Kampinoskiego Parku Narodowego, w miejscowości Stanisławów 37 A, nieopodal Leoncina.
Folwark jest bardzo ciekawym miejscem, taki park przyjaźni polsko-węgierskiej. W folwarku są zwierzęta, które można nawet pogłaskać, kozy, owce, konie i jest plac zabaw dla dzieci.

Owieczka z Batorówki

Ale największą atrakcją jest pyszne węgierskie jedzenie – langosze, gulasze, zupy węgierskie i pyszne domowe ciasto. Restauracja z węgierskimi daniami funkcjonuje w klimatycznej, drewnianej chatce tzw. domku węgierskim. Właściciele – Joanna i jej syn tworzą wspaniałą domową atmosferę, w której wszyscy dobrze się czują. Dziś zjadłam klasycznego langosza i popiłam herbatką malinową. Niedawno byłam w Budapeszcie i jadłam langosza, ale ten podany w Batorówce był dla mnie o niebo lepszy.

Langosz

Rozstaliśmy się bardzo zadowoleni i chętni do następnego niedzielnego marszu. Mnie bardzo cieszy to, że coraz więcej ludzi chce korzystać ze wspólnego kijkowania, widząc w tym korzyść dla zdrowia i dobrego nastroju. Jest już nas spora grupa, a zaczęło się to kilka lat temu od mojej wędrówki po Puszczy z koleżanką, którą poznałam kilka dni wcześniej na festynie nad Wisłą – Małgorzatą.

Wspólne zdjęcie Naszej dzisiejszej grupy – Dzięki wszystkim za wspaniałą wycieczkę <3

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *