Antoni Gaudi – architekt, wizjoner, zaprojektował wiele znanych obiektów w Barcelonie, w sumie 18 projektów architektonicznych. Urodzony w 1852 roku, zmarł śmiercią tragiczną. 7 czerwca 1926 roku potrącił go tramwaj. 73 letni architekt upadł na bruk i doznał bardzo poważnych obrażeń. Jego nędzny ubiór sprawił, że uznano go za bezdomnego i nikt go nie rozpoznał. Taksówkarze odmówili odwiezienia ciężko rannego do szpitala. Tylko postronni świadkowie udzielili mu pomocy i odwieźli do szpitala dla ubogich. Na drugi dzień odszukał go jego uczeń i przyjaciel, mimo lepszej opieki Gaudi nie odzyskał przytomności i zmarł 10 czerwca 1926 roku. Jego śmierć wstrząsnęła całą Katalonią. Zgodnie z jego ostatnią wolą został pochowany w krypcie pod ołtarzem Katedry Sagrada Familia.

Studiował w Barcelonie, rozwinął swój własny styl, starał się łączyć nowatorstwo rozwiązań konstrukcyjnych, tak jak zastosowanie łuków parabolicznych ze swobodnymi ukształtowaniami budynków. Budowle Gaudiego są charakterystyczne, bez kątów prostych, wprowadzał linie faliste i bogate efekty kolorystyczne. Gaudi stworzył własny styl pośredni między secesją a gotykiem. Sagrada Familia – Kościół Świętej Rodziny, to dzieło nad którym pracował od 1914 roku i poświęcił się mu do końca życia. Mówił, że katedry nie buduje jeden człowiek, jest ona dziełem pokoleń. Pałac Guell w Barcelonie Gaudi zaprojektował dla zamożnego przemysłowca i mecenasa sztuki Eusebiego Guella jako jego miejska rezydencja. Budynek był wczesnym dziełem Gaudiego, zbudowany na wąskiej działce w centrum miasta, w stylu modernistycznym zachwyca kamienną fasadą i luksusowym wnętrzem. Gaudi połączył drewniane kasetowe sufity z łukami parabolicznymi. Pałac był użytkowany przez rodzinę Guell przez ponad 50 lat i wpisany został w 1984 roku na listę UNESCO.

Na dachu znajduje się 20 kominów, pokrytych kawałkami ceramicznymi, marmurem i witrażami z kolorowego szkła, to wprost muzeum pod gołym niebem.



Następną słynną budowlą zaprojektowaną przez Gaudiego jest Casa Batllo. Josep Batllo bogaty przemysłowiec kupił kamienicę w bogatej dzielnicy burżuazyjnej i miał zamiar zburzenia jej i zbudowania czegoś nowego. Zatrudnił Gaudiego, który postanowił ją przebudować. W projekcie fasady budynku wykorzystał legendę katalońską o św. Jerzy, który zabił smoka. Gaudi wykorzystywał w swoich projektach naturę, wykorzystywał elementy przypominające ryby, żółwie, czy płynącą wodę.

Podążając dalej śladami Gaudiego dochodzimy do Casa Mila. Pan Pere Mila i jego żona Rosa, zlecili budowę swojej nowej rezydencji Antoniemu Gaudi, który postanowił wyburzyć poprzedni budynek i stworzyć nowy, oparty na swojej nowatorskiej wizji. Architekt przekroczył budżet, nie przestrzegał przepisów Rady Miasta, a budynek znacznie przekroczył objętościowe normy. Kamienica składa się z dwóch bloków mieszkalnych, mających niezależne wejścia, windy i dziedziniec. Projekt uwzględniał stworzenie garażu dla powozów i samochodów. Wizytówką tego domu są żelazne elementy, balkony posiadają balustrady przypominające pnącza – Gaudi wykorzystał do tego pomysłu skrawki złomu, łańcuchy i metalowe pręty. Wewnątrz budynku są elementy wykonane z mozaiki, falujące sufity pełne płaskorzeźb. Drzwi pozbawione kątów prostych przypominają wejścia do jaskiń, co jest przejawem bliskości Gaudiego z naturą. Zwiedzanie tego domu zrobiło na mnie niesamowite wrażenie.


Następnie jedziemy autobusem miejskim do Parku Guell, najbardziej znanego ogrodu, zaprojektowanego przez Antoniego Gaudiego, na życzenie jego przyjaciela, przemysłowca Eusebiego Guella. Projekt miał być osiedlem dla bogatej burżuazji, obejmującym 60 działek. Projektu tego Gaudi nigdy nie dokończył. Powstało jedynie 5 budynków, w jednym z nich mieszkał Gaudi. W 1922 roku władze miasta wykupiły teren i przeznaczyły na park miejski. Zieleń w parku jest przecięta ścieżkami, ciągiem schodów, mostkami. Na każdym kroku są kolorowe rzeźby ceramiczne. Jest też wyjątkowo długa, przepiękna ławka ceramiczna. W 1984 roku Park został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.



Pierwszego i ostatniego dnia zwiedzaliśmy Barcelonę z przewodniczką Panią Dominiką, która mieszka na stałe w Barcelonie. Z zainteresowaniem słuchałam jej opowieści i ciekawostek. Przed wyjazdem do Barcelony przeczytałam ciekawą książkę wydaną w Polsce w 2025 roku.

Książka napisana w lekki i humorystyczny sposób sprawiła, że na wiele miejsc, nazw, zdarzeń mogłam spojrzeć z pewną już wiedzą. Nasza wędrówka powoli dobiega końca. Jeszcze podziwiamy widok Barcelony ze wzgórza Montjuic – czyli Wzgórza Żydów. Montjuic to płuca Barcelony, piękne punkty widokowe i roślinność.

Dostajemy się kolejką linową na najwyższy szczyt Wzgórza położony 173 m n.p.m. Z kolejki widok rozciąga się na Barcelonę i port.


Podczas zwiedzania Gerony nasz przewodnik Łukasz obiecał nam, że wskaże restaurację, w której jest najlepsza paella w Barcelonie. Udaliśmy się w to miejsce, nieopodal największego targu w Barcelonie, ale nie było szans na posiłek. I wtedy Łukasz zadziałał w sobie tylko znany sposób, ze dosłownie na naszych oczach pojawiły się dodatkowe stoliki, krzesła, nakrycia i już wszyscy siedzieliśmy w oczekiwaniu na paellę, za co byliśmy mu ogromnie wdzięczni i zadowoleni. W restauracji obsługa wiedząc, że jesteśmy z Polski od razu wymieniła z aplauzem nazwiska naszych piłkarzy Lewandowskiego i Szczęsnego, a nam było bardzo miło, bo to przecież nasi rodacy.

Nie jestem specjalnie kibicem piłki nożnej, ale obejrzałyśmy z Agatą i Wiktorią stadion FC Barcelona i obeszłyśmy go wokoło. Klub został założony 29.11.1899 roku przez Joana Gampera, wybitnego szwajcarskiego sportowca, był jednym z najlepszych piłkarzy szwajcarskich. W barwach Barcelony strzelił 120 goli w 51 meczach. Kibice Barcelony są nazywani Culers (od słowa cul „tyłek”), ponieważ podczas meczów na stadionie, ze strony ulicy można było zobaczyć tylko tylnie części ciała siedzących na trybunach. Obecnie stadion jest w przebudowie, choć już odbywają się tam mecze piłkarskie.


Po powrocie z Barcelony pozostał mi jeden niedosyt. A mianowicie nie zdążyłam obejrzeć występu flamenco, ponieważ nie można było już zarezerwować biletów. Ale zostało mi to wynagrodzone w Warszawie. W deszczowy i odwilżowy niedzielny wieczór 22 lutego 2026, byłam na Tablao Flamenco w Warszawie. Wystąpiła zjawiskowa tancerska Marta Dębska Robles. Z Hiszpanii przyleciała śpiewaczka Flamenco Monica Clavija, a na gitarze akompaniował Filip Swinarski. Założycielką tej grupy jest Nadia Mazur, tancerka, prowadząca szkołę flamenco w Polsce i niestrudzona
propagatorki tej pięknej sztuki. To był niezapomniany wieczór, pełen emocji, wrażeń i pięknej muzyki.

Moim marzeniem jest zobaczyć koncert flamenco w Hiszpanii. Może kiedyś na Festiwalu w Jerez de la Frontera…
Chciałam podziękować Jarkowi za organizację naszego zwiedzania i wszystkim uczestnikom za taką wspaniałą wyprawę.

Gaudi to niesamowity artysta. Wprawdzie nie jestem pewna jak żyje się w takich szalonych wnętrzach na co dzień to jednak ogląda się to z dużym zainteresowaniem. Polecamy wizytę w Wiedniu. Wiedeń ma Friedricha Stowassera, któremu władze miejskie pozwoliły wybudować dom, w którym były mieszkania komunalne, a także spalarnię śmieci. Projekty inspirowane są Gaudim, ale chyba bardziej szalone.
Cóż za zwieńczenie hiszpańskiej wycieczki, nic to że nie w Barcelonie. Duch, serce i pasja ta sama.
Widziałam w Wiedniu domy i spalarnię śmieci Stowassera, też zrobiły wrażenie. Ale Gaudi to jednak dla mnie fenomen, a może to też ciepły, śródziemnomorski klimat.
Pozdrowienia i uściski
Staje się to już tradycją Grażynko, że z przyjemnością czytam Twoje opowieści o miejscach, które odwiedzasz. Łatwo napisać, poproszę o więcej ale właśnie tak bym sobie życzył.
Pozdrawiam serdecznie
Wadim, tak mi miło, że czytasz moje opowieści. Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna, bo w moich oczach jesteś światowym człowiekiem i cieszę się, że moje opowieści moga Cię zainteresować.
Pozdrawiam serdecznie
Grażynko podziwiam Twoją pasję zwiedzania wyjatkowo ciekawych miejsc na ziemi
a jeszcze bardziej opisywanie tych miejsc. Z dużym zainteresowaniem czytam Twoje blogowe opowieści z których można tak wiele się dowiedzieć. Ciekawe opisy udokumentowane szczegółowymi fotografiami są niezwykle cenne .
Czekam na następne. Powodzenia.
Mira