W Polsce zapanowała sroga zima, spadł śnieg, zamiecie i mróz. Kijki nordic walking poszły w odstawkę, za to w ruch poszły biegówki. Mimo, że jest to duża frajda pobiegać na nartach po Puszczy Kampinoskiej, ale myślami już byłam na Cyprze, razem z moją nieodłączną podróżniczką Agatką i My Adventure Jarka Czaplickiego.

Cypr powitał nas wiosenną aurą, ciepłem i słońcem. Tu panuje styl życia „siga-siga”, co dosłownie oznacza „powoli, powoli”, więc nas też zaczyna to dopadać. Od pierwszego zetknięcia z wyspą można poczuć klimat wielowiekowej historii. Cypr to różnorodność kultur i władców, począwszy od starożytnych Greków, Rzymian, Bizancjum, Krzyżowców, Wenecjan, aż po długie panowanie Imperium Osmańskiego i protektorat brytyjski. W 1960 roku Cypr uzyskał niepodległość, ale w 1974 roku, po inwazji tureckiej, nastąpił podział wyspy i trwa to do dziś. Wyspę zamieszkuje ok 1,5 mln ludzi, wśród nich jest wielu Bułgarów, Greków, Brytyjczyków, Rumunów i Polaków, których jest kilka tysięcy. Cypryjczycy lubią Polaków i jest to chyba wzajemne.
Na Cyprze obowiązuje ruch samochodowy lewostronny, co jest pozostałością po kolonii brytyjskiej. Pierwszy raz uczestniczyłam, na szczęście jako pasażer, w takim ruchu i z początku miałam wrażenie, że jedziemy pod prąd. Baza naszego weekendowego wyjazdu to Pafos, obecnie drugie co do wielkości miasto Cypru. Wszędzie towarzyszą nam koty, są różnej maści, po prostu sobie chodzą, leżą, śpią, łaszą się… Nie są objęte opieką medyczną, więc lepiej ich nie dotykać, choć podobno raz trzeba pogłaskać, jeśli chce się tu wrócić. Koty są bardzo pożyteczne na wyspie, zjadają żmije, które się tu pojawiają, szczególnie na plantacjach cytrusów, karaluchy i są wszędzie tolerowane.

Współczesne Pafos składa się z dwóch części o odmiennym charakterze. Koto Pafos to obszar turystyczny z nowoczesnymi hotelami, gastronomią i sklepami. W tej części położony jest park archeologiczny z ruinami budowli publicznych i bogatych domów. Jest odrestaurowany odeon, gdzie odbywały się i nadal odbywają występy muzyczne i teatralne. W Parku architektonicznym polscy archeolodzy od 1965 roku prowadzą badania archeologiczne. Dokonali wielu ważnych odkryć (odkryli np. rzymskie wille: Dom Dionizosa, Dom Aiona i Willę Tezeusza), co przyczyniło się do wpisania Nea Pafos (dawna stolica Cypru) na listę UNESCO.


Pięknie zachowane są mozaiki, które zdobiły mieszkania i rezydencje majętnych mieszkańców miasta. Mozaiki układano z niewielkich, specjalnie przycinanych i szlifowanych kamyków, ceramiki i szkła. Były drogie i świadczyły nie tylko o bogactwie właściciela, ale również o jego zamiłowaniu do sztuki.

W Kato Pafos jest malowniczy port, którego strzeże niewielki zamek wznoszony w okresie bizantyjskim. Po inwazji Osmanów twierdza była wykorzystywana jako więzienie, a potem magazyn soli.

W głębi lądu leży Ktima (używana nazwa Pafos), czyli stare centrum miasta, dawniej niezależne miasto, ale z biegiem lat granice z Kato zatarły się.
Wg jednego z mitów Afrodyta – bogini miłości i piękna, wynurzyła się ze śródziemnomorskich fal w miejscu, w którym stoi Skała Afrodyty. To wyjątkowe i legendarne miejsce ma swoją magię. Podobno fale podnosząc się tutaj formują kolumnę, a woda wokół skały ma tajemną moc.

Wieść niesie, że kto opłynie skałę przy pełni księżyca stanie się o rok młodszy (dwa razy to dwa lata, itd.). Na plaży szukałam kamyka w kształcie serduszka, najlepiej z dziurką w środku. Znalazłam sercopodobny i nawet zabrałam ze sobą, na szczęście.

W okolicach Pafos są przepiękne White Stone – Białe Skały, kredowo wapienne, powstałe z mikroskopijnych organizmów morskich. Urokliwie kontrastują z turkusowym morzem.

Następną atrakcją na Cyprze są Sea Caves – jaskinie morskie, efekt współdziałania wody i wiatru, które utworzyły jaskinie na nadmorskich urwiskach. Te fenomenalne dzieła natury przypominają szereg masywnych, zdobionych kolumn. Z okna jaskini jest idealny widok na najbardziej wysuniętą część Półwyspu Cape Greco.

Ciekawostką jest to, że na Cyprze używa się dwóch określeń dla jaskiń – pałacowe i morskie. Jaskinie pałacowe to nazwa potoczna dla jaskiń morskich. Na przylądku Cape Greco (w pobliżu Ayia Napa), jaskinie utworzyła erozja wody i wiatru w miękkich, kamiennych klifach, które przypominają architektoniczne kolumny – stąd określenie pałacowe.
Ayia Napa – miasto pełne turystycznych atrakcji, hoteli, sklepów, klubów, tętniące życiem w sezonie, trwającym od marca do połowy listopada. W pozostałych miesiącach jest martwy sezon, miasto pustoszeje. W okolicach Ayia Napa mijamy park współczesnych rzeźb na powietrzu. Jest tu kolekcja ok. 200 prac, stworzonych przez 100 artystów z całego świata. Przejeżdżając przez miasto zwróciłam uwagę na pisownię Agia Napa i Ayia Napa. To jest to samo miejsce, różniące się tylko pisownią, przeliterowaniem z greckiego, gdzie Ayia (lub Agia) oznacza „ świętą” a Napa „ zalesioną dolinę”.
Po minięciu Ayia Napa, kierujemy się do naturalnego mostu skalnego zwanego Mostem Miłości. Nieopodal jest wyjątkowa Ayia Thekla Chapel – Kapliczka św. Tekli. Poniżej schodzimy do Jaskini Cyklopa.



Z naszą przewodniczką Agnieszką zajeżdżamy na lokalną farmę Dragon Fruit, gdzie degustujemy soczki wytwarzane w tej części wyspy. Na Cyprze uprawia się przede wszystkim banany, na które sezon trwa cały rok, granaty, cytryny, pomarańcze, kiwi, papaje, winogrona, daktyle, pistacje, oliwki. Najbardziej egzotyczny dla mnie to smoczy owoc, który dojrzewa raz w roku, zaczynając od sierpnia i rośnie na kaktusach.
Plantacje są nawadniane, latem temperatura dochodzi do 42 st. C w cieniu, a wilgotność 95%. Na Cyprze hodowane są również ziemniaki, które mają tu odpowiednie warunki glebowe i są bardzo smaczne. Odznaczają się delikatną skórką i kremowym miąższem. W Polsce można je również kupić. Degustujemy soczki z lokalnej farmy, wyciskane z granatu, smoczego owocu lub pomarańczy. Próbujemy również lokalne „lekarstwo” na dobre zdrowie, witalność i długowieczność – bimberek z soczkiem. Nikt z nas na zdrowie nie narzekał, więc lekarstwo było obojętne, ale
humory i ogólna witalność poprawiły się znacznie.



Na koniec oglądamy Jezioro Słone, wysychające latem. Obecnie jest zapełnione wodą i zlatują się tu ptaki m.in. flamingi, pelikany i ibisy. Mieliśmy okazję obejrzeć stado flamingów, które poszukiwały jedzenia.

Następny dzień zwiedzania Cypru przynosi niesamowite wrażenia i doznania. Wybieramy się z LANDERS EXPLORERS –SAFARI ADVENTURES żółtymi dżipami na Półwysep Akamas, do jednego z najpiękniejszych i najdzikszych zakątków Cypru.

Jeden dżip prowadzi Savvas Grek Cypryjski, dobrze mówi po polski, ma żonę Polkę. Drugi dżip prowadzi Dawid – bardzo uprzejmy i miły, zawsze pomagał paniom wychodzić z dżipa. Po drodze mijamy plantacje bananów i pomarańczy. Można się poczęstować, rosną przy lokalne drodze jak w Polsce jabłka. Kierujemy się górzysta drogą do Wąwozu Avakas. Na szczęście jest piękna pogoda, dobra widoczność, a przede wszystkim w miarę sucho.
Na Cyprze zaczyna się wiosna, przyroda budzi się do życia. Widzimy drzewka chlebowe, eukaliptusy, oleandry, dzikie storczyki. Po górach chodzą kozy, są dosyć płochliwe, więc oddalają się na nasz widok. Wąwóz jest przepięknym dziełem natury, miejscami wąski, głęboki, płynie wzdłuż niego strumień Avakas i aby przejść szlakiem na drugą stronę trzeba przejść po kamieniach, a nieraz wprost przeskakiwać, uważając, żeby nie wpaść do wody, prawdziwa przygoda.

Po drodze mijamy wioski cypryjskie i czekamy co nam Savvas zaoferuje. Niespodzianka, którą nas zaskoczył jest posiłek w lokalnej tawernie w Polis. To miasto, prawdopodobnie założone w VIII w. p.n.e. było jednym z najważniejszych na Cyprze. Tawerna jest firmą rodzinną. Na murze jest piękny mural przedstawiający założyciela tawerny.

Dostąpiłam zaszczytu – Savvas przedstawił mnie właścicielowi i mogłam sobie zrobić z nim pamiątkowe zdjęcie.

Pyszne jedzenie, przytulne pomieszczenie, uprzejma i życzliwa obsługa sprawiły, że czułam się jak w siódmym niebie, jadłam tradycyjną moussakę (wybrałam w wersji wege). Moussaka stała się śródziemnomorskim klasykiem pochodzenia oszmiańskiego. Typowa grecka cypryjska moussaka składa się z warstw bakłażana, ziemniaków, przyprawionego mielonego mięsa, zwykle jagnięciny lub wołowiny, polana kremowym sosem beszamelowym. Znak rozpoznawczy tradycji kulinarnej wyspy to cypryjski halloumi, ceniony za słoną nutę i wyjątkową konsystencję (zwartą, lekko gumowatą), podczas podgrzewania ser staje się chrupiący na zewnątrz i miękki w środku.
W tradycyjnych cypryjskich tawernach można spotkać ser anari, podobny do ricotty, produkowany z serwatki po halloumi. Cypryjczycy chętnie jedzą go na słodko, polany syropem karobowym (syrop z drzewa karobowego, czyli chleba świętojańskiego) lub na wytrawnie z oliwą, z dodatkiem ziół. Do potraw cypryjskich bardzo smakuje lokalne wino, produkowane wg receptury od 800 lat. Na koniec wyprawy pojechaliśmy jeszcze na punkt widokowy, z którego podziwialiśmy z oddali morze z zatopionym wrakiem statku towarowego Edro III (w 2011 roku osiadł na mieliźnie, załogę uratowano), a teraz jest atrakcją turystyczną.

Jestem pewna, że tu wrócę. Chcę jeszcze popłynąć statkiem na Błękitną Lagunę. Niestety, na Cyprze byłam poza sezonem, a wtedy statki turystyczne nie kursują. Ale pogłaskałam kota, więc wrócę!
Bardzo dziękuję fantastycznym osobom, z którymi przeżyłam tak piękne chwile.


Grażynko, dzięki Twojej relacji znowu mogłam powędrować po Cyprze, te same miejsca, smaki, pozytywne emocje. wspaniały opis tego ciekawego zakątka Świata, pełnego swiadect bogatej historii. Twoja wiedza na temat Cypru jest niesamowita, sama treść, istna esencja tylko spijać i się zachwycać. Też głaskałam kota na Cyprze więc jest szansa, że kiedyś tam wrócę. Dziekuję za ciekawy opis Cypru.
Basiu, bardzo się cieszę, że mogłaś sobie przypomnieć swoje niezapomniane wrażenia z Cypru. Obie pogłaskałyśmy kota, więc, żeby tradycji było zadość, musimy tam wrócić. Marzy mi się w tym samym niezawodnym składzie , co dotychczas. A marzenia czasem się spełniają.
Grażynko bardzo ci dziękuję za tak piękną relację. Wróciły wspomnienia. Bardzo cię podziwiam że tak wspaniała robote wykonujesz tym blogiem. Po takich wycieczkach wracamy do codzienności, pizostaja zdjęcis ale z upltwem czasu wszystkie informacje gdzies nam uciekają. Dzieki Twojemu bligowi pozostana one z nami na zawsze. Ciesze sie ze w Twojej relacji mogłam sie znaleźć na zdjeciach razem z moja corcią. pozsrowienia dla Agatki i uściski dla ciebie. Mam nadzieje ze nastepny wypad bedzie z udzialem córci Agatki.
Izo
Tak mi miło, że mogę podzielić się wrażeniami i emocjami, masz rację, potem te wspomnienia się zacierają, zdjęcia rzadko się ogląda, a ja sama co jakiś czas otwieram bloga i przypominam sobie piękne chwile.Cieszę się, że nie jestem w tym sama.
Na pewno kiedyś Natalka, córka Agatki też wyruszy z nami. Pozdrowienie.
Grażynko dziękuję za piękną relację, dzięki której przeniosłam się ponownie na Cypr. Dzięki tej relacji zapamiętam nazwy miejsc, które odwiedziłam.
Olga, cieszę się, że zajrzałaś na blog. Tak zawsze mi miło, że mogę podzielić się emocjami z osobami, z którymi spędziłam piękne chwile. Pozdrawiam cieplutko
Przyjemnie przenieść się na Cypr podczas mroźnej u nas zimy. Dzięki Ci za to!
Wspomnienie słońca, ciepła, i przyrody zawsze dodaje energii, nawet w mroźny, zimowy dzień. Miło mi ,że mogę pomóc w tym swoim wpisem.Pozdrawiam
Osiem lat temu byłam na Cyprze, i to właśnie w Pafos. Super było wrócić do tych dni dzięki Twojej relacji. pozdrawiam cieplutko. 🌴🌞🌺
Beatko, tak mi miło. że dzięki mojej relacji przypomniałaś sobie pobyt na Pafos. Tam wszystko było cudowne, klimat, widoki, jedzenie, zapachy ziół i zabytki, Wprost chce się wracać, choćby wspomnieniami.
Miłego zimowego dnia
Grażyna
Grażynko podziwiam Cię że w tak krótkim czasie zwiedziłaś tak dużo. Podziwiam też twoją zdolnosć reporterską aby tak pięknie i dokładnie wszystko opisać i udokumentować. Naprawdę Twoje relacje są tak ciekawe że osoba czytająca czuje się
jakby tam była. Ciekawe i wszechstronne . Super.
Mira K.
Grażynko, chylę czoła przed Tobą nie tylko za niesamowitą chęć do poznawania świata, ale także i może przede wszystkim za cudowny sposób dzielenia się Swoimi wrażeniami z nami. Nie ustawaj w podróży, dzięki Tobie mamy możliwość poznać świat oczami prawdziwej pasjonatki.